Zakopianka a prawa człowieka
Problem estakady wrócił podczas czwartkowego spotkania z Waldemarem Żurkiem, ministrem sprawiedliwości w Nowym Targu o którym pisaliśmy tutaj: Minister Żurek w Nowym Targu - skargi na szpital, dyrektora i lokalne układy (film)
- Jeszcze w momencie, gdy ta droga była budowana, zmagaliśmy się z ogromnym hałasem oraz drganiami. Podczas spotkania była mowa o tym, że ratyfikowaliśmy Europejską Kartę Praw Człowieka, że każdy ma prawo do spokoju, korzystania z zacisza domowego. A nie jest to możliwe, gdy ekranów nie ma - przekonywał młody mieszkaniec Lasku nie bacząc na głosy z sali, że to nie jest sprawa dla ministra sprawiedliwości.
Przypomniał on głośną historię, którą także opisywaliśmy, gdy podczas sprzątania drogi pył i kurz z zakopianki roznosił się na całą okolicę.
- To są też ważne, ludzkie problemy - przekonywał minister Żurek. - Zapytam ministra Klimczaka, on jest z Małopolski, czy estakada w Nowym Targu może mieć ekrany. Rozumiem ten problem, bo sam mieszkam przy estakadzie w Warszawie i wiem, co to znaczy - dodał.
Bo podnieśli normy
Do głosu doszła też Ewa Pawlikowska, radna z Nowego Targu zaangażowana w próby rozwiązanie tego problemu.
- Było wiele pism składanych i nic się nie zmieniło. W 2012 roku normy hałasu zostały podniesione w efekcie pomiary, także te zlecone przez miasto, wykazały przekroczenia tuż poniżej normy. W tym momencie GDDKiA ma obywateli gdzieś, a mieszkańcy muszą się z tym borykać sami. Nikomu bym nie życzyła mieszkać w takim miejscu - dodała radna.
Szczegóły sprawy zna posłanka Weronika Smarduch.
- To było od początku źle zaprojektowane, bo nikt nie przewidział tam ekranów. Rozmawiałam z burmistrzem, a jeśli się potwierdzi, że badania były prowadzone poza sezonem, to będziemy interweniować w GDDKiA.
Na razie GDDKiA zobowiązała się do zamontowania w Lasku wyższych zabezpieczeń chroniących przed spadającymi przedmiotami.
- Walka o ekrany się nie kończy. Natomiast jeśli nie ma przekroczenia norm hałasu, to już jest w kompetencji samorządu, by zamontować i sfinansować ekrany.
Bo PiS podpisał
Zapowiedziała, że w takim przypadku pomoże w poszukaniu odpowiedniego dofinansowania, by cały ciężar nie spadł na samorządy. A przy okazji nie omieszkała skorzystać z okazji, by winą obarczyć politycznych przeciwników.
- Niestety tak był kontrakt napisany i przez PiS podpisany, że my musimy działać w ramach i granicach prawa - wzruszyła ramionami Weronika Smarduch, posłanka Koalicji Obywatelskiej.
Józef Figura





























