Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Krwotok sentymentalny i inne niezgodności" - podhale24.pl
Rabka Zdrój
Clouds
14°C
Clouds
14°C
Clouds
13°C
Clouds
14°C
Clouds
13°C
Clouds
11°C
Jakość powietrza
Nowy Targ
Zakopane
Rabka-Zdrój
Nowy Targ
Bardzo dobra
PM 10: 19 | 38 %
Zakopane
Dobra
PM 10: 29 | 58 %
Rabka-Zdrój
Bardzo dobra
PM 10: 20 | 40 %
Kartka z kalendarza
12.05.2026, 08:00 | czytano: 701

Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Krwotok sentymentalny i inne niezgodności"

Z urodzenia nowotarżanin, od 30 lat zakopiańczyk. Na Podhale24.pl zakończyliśmy publikację powieści Andrzeja Finkelstina pt. "Melina Lenina, czyli o tym jak Wacek odrabiał wojsko w Poroninie". Wraz z autorem, zachęceni reakcją czytelników, publikujemy kolejne utwory Andrzeja Finkelstina - wybrane opowiadania z tomów pt. "Nokaut" i "Moje podróże autobusikiem". Są to swobodne opowieści i spostrzeżenia na różne tematy społeczne i psychologiczne w formie opowiadań, często czarno-humorystycznych, zazwyczaj mające drugie dno i morał. Kolejne opowiadania publikujemy co wtorek na Podhale24.pl. Dziś pt. "Krwotok sentymentalny i inne niezgodności>".

Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Nokaut_ Krwotok sentymentalny i inne niezgodności>/b>
/Fantastico Chico Blanco/

Cyt.: "...Leży Marian, leży i wije się w bólach..."

Marian twierdził, że życie składa się głównie z nieporozumień i źle dobranych metafor, a reszta to tylko dekoracja. Problem polegał na tym, że Marian dekoracje lubił zmieniać częściej niż skarpety. Nigdy nie potrafił powiedzieć "nie", gdy ktoś proponował mu wspólne mieszkanie, wspólne życie albo co gorsza wspólną przyszłość. Mowa oczywiście o kobietach, był bowiem zagorzałym heterykiem. Od tej chwili wiemy już, że świat dzieli się na tych, którzy potrafią powiedzieć "nie" i na Mariana, na ludzi stanowczych i na niego samego. Marian był kategorią szczególną, którą niektórzy uznawali za styl. Gdy kobieta sugerowała mu małżeństwo, czuł się jak skazaniec, któremu kat proponuje ostatniego papierosa. Głupio odmówić, skoro ktoś chce zadać sobie trud przygotowania ceremonii. Uważał, że szczęśliwe rodziny to mit, równie wiarygodny co jednorożce, ale mimo to żenił się cztery razy. Tak trochę z grzeczności.

Wszystko zaczynało się od poezji, tej wyrafinowanej formy tortury. W czasach studenckich Marian grywał w teatrze, co dawało mu aurę tragicznego kochanka, nawet gdy tylko przestawiał krzesła i nosił halabardę. Spotykał wtedy dziewczęta, które święcie wierzyły, że są wcieleniem Safony, choć ich jedynym talentem było malownicze palenie papierosów, oczywista uroda i nieokiełznana swoboda. On rzucał im w twarz Majakowskim, one odwdzięczały się mu Jesieninem i Achmatową. W tej oparach rymów, papierosowego dymu i taniego wina rodził się sentymentalizm.

- Ożenisz się ze mną? - zapytała go kiedyś kobieta, patrząc na niego tak, jak patrzy się na półkę z przeceną z nadzieją i lekkim rozczarowaniem.
- Oczywiście - odpowiedział odruchowo, jakby ktoś zapytał, czy chce jeszcze kawy.

Potem przez kilka dni chodził przygarbiony, jakby nosił na plecach własną decyzję, zapakowaną w papier prezentowy. Zawsze zaczynało się tak samo. Ten przeklęty teatr, dym, poezja i te napalone dziewczęta, które wierzyły, że są wcieleniem tragicznych muz, choć najczęściej były tylko bardzo przekonujące, kiedy milczały. Marian odruchowo rzucał cytatami niczym płaskimi kamyczkami po powierzchni jeziora, one odpowiadały wersami, które rozmiękczały rzeczywistość jak alkohol buzujący w żyłach.

- Słuchasz muzyki? - zapytała kiedyś jedna z nich.
- Jasne - odparł, - ale tylko takiej, która brzmi jakby kapela startowała w kosmos.

Lubił bogate i ciężkie aranżacje. Twierdził, że chaos musi być dobrze skomponowany, bo inaczej to zwykły bałagan. To samo odnosiło się do jego życia, choć nigdy nie udało mu się tego chaosu poukładać we właściwą kompozycję.

Pierwsza żona, gdy tylko otrząsnęła się z poetyckiego transu, doznała olśnienia w postaci reżysera filmowego. Reżyser miał w dyspozycji prawdziwą kamerę i co ważniejsze, szersze perspektywy. Marian, wierny swojej dewizie, że kiedy kobieta przestaje go chcieć, on przestaje istnieć w jej polu widzenia, po prostu zniknął. Zostawił jej wszystko, od butów po dziecko.

- Nawet buty? - zapytała zdziwiona.
- Buty też. I tak nie prowadzą mnie tam, gdzie chcę.

Wyprowadził się do wynajętej klitki, gdzie sufit był tak nisko, że musiał kłaniać się własnym myślom. Zniknął tak skutecznie, że przez kilka miesięcy sam siebie nie spotkał. Miał zresztą na to gotową teorię, którą pielęgnował z masochistyczną satysfakcją. Według niego kobiety traciły przy nim blask i matowiały. Uważał się za rodzaj kosmicznej czarnej dziury pochłaniającej ich blask. Przy nim stawały się przezroczyste, musiały więc szukać innych mężczyzn, by znów zacząć błyszczeć jak odpustowe broszki. To uwalniało go od poczucia winy.
Druga żona pisała do niego listy jeszcze długo po rozstaniu. Były to listy pełne pogardy i starannie sformatowane. "Jesteś człowiekiem, który potrafi być miły przez dokładnie trzy dni. Czwartego zaczynasz się psuć jak mleko". Miała rację. Marian był jak produkt o krótkim terminie ważności, początkowo przyjemny, potem niebezpieczny. Czasem jej odpisywał. "Kochana, errare humanum est. Ja po prostu jestem bardziej ludzki niż inni". Nigdy nie odpisała na to zdanie. Być może uznała je za zbyt szczere.

Odeszła szybciej niż się spodziewał. Zostawiła po sobie tylko zapach drogich perfum, jedwabną bieliznę w kolorze namiętnej stymulującej czerwieni i poczucie, że coś się w nim definitywnie nie nadaje do użytku. I tak koło czterdziestki Marian zauważył, że coś się kończy. Nie dramatycznie, bez fanfar, raczej jak koncert, na którym muzycy powoli schodzą ze sceny. "Którejś nocy człowiek osiąga szczyt i robi pierwszy krok w dół" - pomyślał, patrząc w okno. - "Pytanie tylko, czy spada się z klasą, czy potyka o własne wspomnienia". Cóż, może nie miał klasy, ale miał wspomnienia i walizkę zawsze częściowo spakowaną.

Trzecia żona była prawie idealna. Prawie, bo miała jeden defekt, wierzyła w przyszłość. O literaturze rozmawiali rzadko, co zwiastowało sukces. Jednak na drodze do pełni szczęścia stanęła medycyna, a konkretnie niezgodność serologiczna.

- Chcę dziecka - powiedziała stanowczo pewnego wieczoru, gdy siedzieli przy stole pamiętającym lepsze czasy, delektując się chilijskim Casillero del Diablo. Marian westchnął ciężko i omal nie wylał na siebie rubinowego trunku.

- Nie żartuj - powiedział wreszcie.
- Nie żartuję - odparła.

Ona obsesyjnie pragnęła dziecka, on natomiast oferował jej jedynie kolejne tomiki wierszy. W przypływie czarnego humoru, który pomylił z altruizmem, zaproponował:

- Moja droga, znajdź sobie kogoś z odpowiednią grupą krwi. Ja mam po prostu w żyłach zbyt dużo metafor, a za mało hemoglobiny. To nie jest odpowiedni materiał na ojcostwo.

I poszła. Znalazła kogoś z lepszymi parametrami. Marian został sam, patrząc w okno i zastanawiając się, czy ewentualna kolejna kandydatka będzie recytować mu instrukcję obsługi pralki, czy może tym razem postawi na francuskich symbolistów. W końcu życie to tylko seria prób dopasowania osocza do cudzych oczekiwań. Jeśli nie umiesz powiedzieć "nie", wytrenuj szybkie pakowanie walizek.

Czwarta żona pojawiła się przypadkiem, jak pomyłka w księgowości, która, jednakże zgadza się bardziej niż saldo dodatnie. Była jedną z tych kobiet, na które patrzy się tylko do momentu, gdy sama na ciebie nie rzuci spojrzeniem. Potem robi się już tylko niebezpiecznie.

- Jesteś dziwny - powiedziała mu przy pierwszym spotkaniu.
- To jedyna rzecz, której jestem pewien.
- I co z tym robisz?
- Nic. Ludzie zwykle próbują to naprawić, ale ja wolę obserwować, jak się to pogarsza.

Zabawne, bo po tym co usłyszała zamieszkali razem. Była niecierpliwa, czasem czuła, czasem gwałtowna jak zmiana pogody.

- Kocham cię - mówiła jednego dnia. - Nie znoszę cię - mówiła następnego.

Marian uważał, że to postęp. Przynajmniej coś się działo. Pewnego wieczoru wrócił do domu i zastał ją siedzącą przy stole, z listem w ręku.

- To do ciebie - powiedziała.
- Od kogo?
- Od wszystkich, którzy już nie chcą z tobą rozmawiać.

Otworzył kopertę. W środku było puste kartki.

- Bardzo treściwe - mruknął.
- Wreszcie ktoś powiedział ci wszystko - odparła.

Zaczęli się kłócić częściej. O drobiazgi, o nic, o wszystko.

- Ty w ogóle coś czujesz? - zapytała kiedyś.
- Tak. Znużenie.
- Czym?
- Powtarzalnością tragedii.

Pewnej nocy spakował walizkę. Nie była pełna. Nigdy nie była, ale zawsze czekała w pogotowiu, częściowo wypełniona. Zatrzymał się przy drzwiach i spojrzał za siebie.

- Wychodzisz? - zapytała bez emocji.
- Tak.
- Wrócisz?

Zastanowił się chwilę.

- Pewnie tak. Wiesz, że nie potrafię powiedzieć "nie".

Uśmiechnęła się krzywo.

- I to jest twój największy problem.
- Nie - poprawił ją. - To mój jedyny talent.

Wyszedł na ulicę. Było chłodno, powietrze miało smak końcówki. Pomyślał, że życie przypomina źle dobraną transfuzję. Próbujesz dopasować się do czyjegoś krwiobiegu, aż w końcu organizm mówi "dość". A potem idziesz dalej, z walizką i resztką ironii. Bo jeśli nie umiesz powiedzieć "nie", zawsze możesz nauczyć się znikać szybciej i to też może być jakąś formą odpowiedzi.

***

W procesie twórczym wykorzystano wsparcie AI w zakresie przetwarzania i redagowania.
Reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
komentarze
0
bum14:26, 12 maja 2026
z nazwiska Nowotarzanin,Zakopianczyk,oczywiscie.
Reklama
1
JS08:17, 12 maja 2026
Rewelacja!
dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd. Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).

reklama
reklama
Co, gdzie, kiedy
Nie przegap!
14
06.2026
Nie przegap!
14
08.2026
Nie przegap!
16
06.2026
reklama
Pod naszym patronatem
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Aplikacja mobilna
Obserwuj nas