O sprawie pisaliśmy tutaj: Miasto rujnuje spółdzielnię socjalną. Sprzątaniem parku w Rabce-Zdroju zajmuje się firma z Krakowa
Czy były naciski, czy były spotkania?
Mimo publikacji oświadczenia, burmistrz nie uniknął burzliwej dyskusji podczas sesji.
- Czy prawdą jest, że były zawirowania i problemy odnośnie do przetargu? Czy jako burmistrz jest pan członkiem spółdzielni? Czy były naciski w sprawie przetargu ze strony dwóch pracownic urzędu miasta? Były jakieś spotkania radnych w sprawie przetargu? - dopytywała radna Ewa Dyrda podkreślając przy tym, że sama nie brała w takich spotkaniach udziału.
Burmistrz, odpowiadając przekonywał, że w wielu sprawach został pomówiony, nie był członkiem rady nadzorczej, bo takiej w spółdzielni nie ma.
- Jeśli chodzi o kwoty, to była dyskusja, ale co do nacisków - nie było żadnych. Jak przetarg został rozstrzygnięty, to ja musiałem się pod nim podpisać i to zrobiłem - przekonywał Leszek Świder.
Miasto - partner ryzykowny
- A na jakiej zasadzie odbywały się prace w parku w poprzednich latach? Może nie wszyscy wiedzą, ale mamy spółdzielnię od 14 lat! - nie dawała za wygraną Ewa Dyrda.
Burmistrz przyznał, że spółdzielnia wykonywała prawidłowo swoje prace, choć teraz przekonuje, że wielokrotnie miał się nie zgadzać na proponowane kwoty. - Miałem swoje zdanie i wyliczenia - dodał.
Jako reprezentant miasta w Spółdzielni Leszek Świder przekonywał podczas sesji, że błędem spółdzielni było to, że prowadziła działalność i wykonywała zlecenia tylko na rzecz gminy.
- To bardzo ryzykowne, jeśli to jest jedyne źródło dochodu. W tym momencie spółdzielnia nie ma racji bytu - przyznał burmistrz potwierdzając tym samym, że miasto dla spółdzielni jest partnerem... niewiarygodnym.
Grażyna Filas, prawniczka urzędu miasta zapewniała, że ogłaszany dwukrotnie przetarg był przeprowadzony prawidłowo, na każdym etapie uczestnicy mieli możliwość oprotestowania go z czego nikt nie skorzystał.
Co się stało z tym przetargiem?
- Nie zaistniała żadna okoliczność, by mówić o tym, że postępowanie jest obarczone jakąkolwiek wadą prawną. Gmina jako jednostka samorządowa jest obowiązana stosować przepisy Prawa Zamówień Publicznych - podkreśliła. - Nic nie zmieni tego co się stało. Został ogłoszony przetarg, żadna czynność nie została oprotestowana, umowa została podpisana, jest wykonawca i to zamyka temat - skwitowała.
Także radna Ewa Świder nie dawała za wygraną dopytując, dlaczego specyfikacja przetargowa tak często była zmieniana. Zastanawiała się, czy miasto w końcu nie będzie musiało dopłacać do utrzymania parku, jeśli "coś musiało być wyrzucane" z warunków przetargu.
- Przecież odliczając koszty pracowników, to im zostanie na utrzymanie parku jakieś 20 tysięcy zł. Co się stało z tym przetargiem, że tak gwałtownie ceny poszły w dół? - dociekała radna.
- Proszę uważać, co pani mówi, bo to się nagrywa - ostrzegła prawniczka. - W stosunku do pierwszego przetargu i warunków w specyfikacji nie ma tylko pozycji dotyczącej piasku. Później, wskutek zapytań, zamawiający odpowiadał i one stanowią uzupełnienie postępowania. Pytanie zawiera tezę, że firma, która wygrała ma tylko jedno zlecenie. Ta firma sadziła park jordanowski za 6,5 mln zł - przekonywała Grażyna Filas.
Komisja niech się tym zajmie
Wymianę zdań przerwał Rafał Hajdyła, przewodniczący rady miasta, kończąc dyskusję i zamykając ten punkt obrad.
- Jeśli macie zarzuty czy podejrzenia, to mamy od tego komisję rewizyjną - uciął przechodząc do dalszej części obrad.
W wolnych wnioskach o skontrolowanie przetargu przez komisję rewizyjną zaapelował radny Marek Ciepliński.
***
OD AUTORA. W oświadczeniu burmistrza rzuca się w oczy tabela z wysokościami zarobków członków spółdzielni socjalnej Dziewięćsił. W rubrykach znajdziemy zestawienie: dwuosobowy zarząd - z kwotą za ubiegły rok sięgającą 162 tys. zł oraz siedmioro pracowników ze stawką: 569 792,86 zł.
"Pozostawiam powyższe dane bez komentarza. Każdy i tak wyciągnie swoje wnioski" - skomentował tabelę Leszek Świder.
Wysokie liczby, owszem, robią wrażenie. Ale po przeliczeniu wychodzi miesięcznie na pracownika 6 783 zł i nieco mniej, bo 6 750 zł dla członka zarządu. I są to kwoty brutto. Na rękę wychodzi więc około tysiąca zł więcej niż wynosi najniższa krajowa.
Dla porównania - burmistrz zarabia 20 013 zł brutto miesięcznie. Wygląda na to, że także za pogrzebanie czternastoletniej spółdzielni założonej przez miasto.
Józef Figura
Tutaj można przeczytać pełny tekst oświadczenia burmistrza: Oświadczenie Burmistrza Rabki-Zdroju w związku z pojawiającymi się publikacjami dotyczącymi utrzymania Parku Zdrojowego w Rabce-Zdroju






























