
Rabka-Zdrój jako pierwsza głośno zaprotestowała przeciwko wprowadzonemu dziś przez Narodowy Fundusz Zdrowia nowemu systemowi opieki całodobowej, oskarżając Fundusz o złośliwość, odgrywanie się i błędy.
Zgodnie z nową organizacją opieki całodobowej, mieszkańcy uzdrowiska i wypoczywający tam kuracjusze, którzy nagle zachowują - w nocy, w weekendy i w święta będą musieli po pomoc lekarską jechać do Mszany Dolnej, Jordanowa lub Nowego Targu. To najbliższe placówki z którymi NFZ podpisał kontrakty. Zakładowi Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Rabce-Zdroju Fundusz nie przyznał kontraktu.
Problem istnieje na całym Podhalu, bo NFZ podpisał kontrakty na opiekę całodobową, czyli opiekę medyczną świadczoną nocą (od. 18 do 8), w dni wolne od pracy i w święta, tylko z czterema placówkami na terenie powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego. Teoretycznie nie ma już rejonizacji, wieć można jechać do każdego zakładu, który ma podpisany kontrakt, nawet w Krakowie. Problem w tym, że jest ich prawie o połowę mniej niż dotychczas i wielu pacjentów będzie musiało jechać w nocy lub w niedzielę do placówek oddalonych o kilkanaście kilometrów od ich miejsca zamieszkania. Np. pacjenci z Lipnicy Wielkiej muszą od dziś jeździć po pomoc do Czarnego Dunajca, z Łapsz Niżnych do Krościenka, a z Rabki-Zdroju, Spytkowic czy Raby Wyżnej - do Jordanowa lub Nowego Targu.
Najgłośniej przeciwko wprowadzonej dziś reorganizacji protestowano dziś w Rabce-Zdroju. - Nasze miasto dotyka kolejny problem. Okazało się, że mieszkańcy Rabki i wypoczywający tu kuracjusze po godzinie 18 muszą korzystać z opieki medycznej w Jordanowie. To niedopuszczalne - mówiła na popołudniowej konferencji prasowej w rabczańskim szpitalu burmistrz Ewa Przybyło. - Narodowy Fundusz Zdrowia w Krakowie odgrywa się na mieszkańcach Rabki, że mieli odwagę upomnieć się o kontrakty dla szpitala (Rabka złożyła m.in. do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przeciwko NFZ - red.).
Fundusz ogłosił konkursy na opiekę całodobową dla 46 obszarów w których mieszka do 50 tysięcy mieszkańców. Rabka znalazła się w jednej grupie z gminami Raba Wyżna, Spytkowice, miastem Jordanów i gminą Bystra Sidzina. Zdaniem doktora Jacka Pawlika z Zakładu Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Rabce-Zdroju, który to do wczoraj świadczył całodobową opiekę zdrowotną dla mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości, NFZ popełnił błąd - być może celowy - w ogłoszeniu o konkursie. W ogłoszeniu nie uwzględniono bowiem gminy Jordanów. Gdyby ją uwzględniono, powstałby obszar z liczbą mieszkańców przekraczającą 50 tys. mieszkańców. Wówczas NFZ musiałby podpisać kontrakty z dwiema placówkami na tym obszarze. I wtedy byłaby szansa, że obok placówki w Jordanowie, kontrakt dostałaby także POZ w Rabce-Zdroju. - Złożyliśmy protest w sprawie wadliwego ogłoszenia o konkursie, który nie obejmował gminy Jordanów, ale nic to nie dało. Fundusz podpisał kontrakt z ZOZ-em w Suchej Beskidzkiej, który ma filię w Jordanowie. Na pewno wniesiemy odwołanie od tej decyzji - zapowiada dr Pawlik.
- Celowo zgubiono jedną gminę, żeby konkurs był do 50 tysięcy mieszkańców i żeby mieszkańcy Rabki musieli jeździć do Suchej Beskidzkiej - nie ma wątpliwości prezes szpitala w Rabce-Zdroju Małgorzata Skwarek. - To albo zaniedbanie człowieka, albo daleko idąca złośliwość - dodaje burmistrz Przybyło. - Wyniki konkursu ogłoszono 28 lutego, a obowiązują od 1 marca. Nawet nie dali siedmiu dni na odwołania i protesty - dodaje.
- Prosimy wszystkich pacjentów, których dotknęły decyzje Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie organizacji opieki medycznej w Rabce-Zdroju, aby składali skargi i protesty w NFZ-cie. Tam muszą się upominać o dostępność do świadczeń opieki zdrowotnej - zaapelowała burmistrza i zapowiedziała, że także Urząd Miejski złoży do krakowskiego NFZ protest w tej sprawie.
r/
Zdjęcia w galerii - Piotr Kuczaj