Zakopane zamknie dla samochodów centrum miasta? Mieszkańcy mają dość korków

Przejazd przez Zakopane w sezonie letnim trudno w ogóle nazwać płynnym ruchem. Niemal każda ulica staje się w wakacje scenerią jak z drogowego koszmaru, gdzie pokonanie odcinka wymagającego zwykle 30 minut zajmuje kierowcom godzinę, a niekiedy nawet dwie. Gdy jedni przyjmują ten stan rzeczy z rezygnacją, w lokalnym samorządzie narasta burzliwa dyskusja o przyszłości zakopiańskiej komunikacji.
Punktem sporu stało się stanowisko burmistrza Łukasza Filipowicza, który letnie korki uznaje za cykliczny i naturalny proces. Z tą narracją stanowczo nie godzi się radny, wskazując, że brak zdecydowanych działań prowadzi miasto do katastrofy.

- Jestem przerażony, że burmistrz przyjmuje korki jak normalność i nie robi z tym nic. To zadziwiające. Najwyższa pora zastanowić się nad tym, że Zakopane dorosło, że centrum miasta powinno zostać zamknięte dla ruchu - apelował wiceprzewodniczący Rady Miasta Zbigniew Szczerba.

To nie pierwszy pomysł, aby uniemożliwić wjazd turystom do ścisłego centrum Zakopanego. Pytanie jednak jak w praktyce miałaby wyglądać tak radykalna zmiana. Układ urbanistyczny Zakopanego jest wyjątkowo trudny. Wyłączenie z ruchu obszaru wokół Krupówek odcina przejazd ze wschodniej do zachodniej części miasta, a dla kluczowej ulicy Nowotarskiej po prostu nie ma zastępstwa.

Pojawiająca się od lat koncepcja zamknięcia ścisłego centrum dla samochodów osobowych do tej pory zawsze kończyła się na pomyśle. Pod Tatrami wciąż nie powstała obwodnica, która wyprowadziłaby ruch poza centrum.

Chociaż samorząd zainwestował w sieć autobusowej komunikacji miejskiej oraz zapowiadał stworzenie parkingów zaporowych, to wzrost ruchu turystycznego jest nieproporcjonalnie większy do stosowanych obecnie rozwiązań.

Problem pogłębia niesłabnący boom inwestycyjny - nowe hotele, apartamenty i pensjonaty nieustannie powiększają bazę noclegową i przyciągają kolejnych przyjezdnych, podczas gdy wąskie zakopiańskie drogi od dawna nie nadążają za tym tempem.

Dodatkowo dochodzi kwestia egzekwowania ewentualnych zakazów: jak bezproblemowo odróżnić turystę dojeżdżającego z bagażami do miejsca zakwaterowania od kierowcy generującego zbędny ruch między lokalnymi atrakcjami?

em/r

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 29.09.2026 15:10