
Spór o nienaruszalność prawa własności zdominowały obradowanie zakopiańskich radnych nad rezolucją dotyczącą tzw. "prawa śniegu". Choć część samorządowców wskazywała na liczne luki i niekonstytucyjność senackiego projektu, ostatecznie Rada Miasta Zakopane przyjęła autorską rezolucję popierającą samą inicjatywę legislacyjną, ale stawiającą twarde warunki ochrony prywatnych gruntów. Za uchwaleniem dokumentu opowiedziało się 11 radnych, 6 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu.
Punktem wyjścia do debaty nad samą treścią rezolucji stało się autorskie stanowisko rady zaprezentowane przez radnego Stanisława Karpa. Wojciech Tatar zwracał uwagę na pośpiech, podkreślając, że "rezolucja nie była opiniowana i nie było to głosowane". Z kolei Jakub Kot apelował o zdecydowane działanie, dopytując retorycznie - ile tu jest bezpieczników. Sprawa jest oczywista i głos Zakopanego powinien być.
Zdecydowanym przeciwnikiem przyjmowania dokumentu w proponowanym kształcie był wiceprzewodniczący rady Zbigniew Szczerba, który wytykał projektowi brak poparcia na szczeblu krajowym oraz ignorowanie zastrzeżeń prawnych.
- Nie ma tu najważniejszego bezpiecznika. To organy państwa w postaci ministerstw podnoszą niekonstytucyjność. Projekt nie ma żadnego zaplecza poza właścicielami stacji narciarskich. Brakuje sformułowania celu publicznego. Zmarnowaliśmy kilka godzin, a może się okazać, że ten druk wyląduje w koszu, bo nie ma siły w polskim Parlamencie do realizacji tego. Konfederacji to się nie podoba, PO też tego nie poprze. Dlaczego PiS tego nie przepchał, jak rządził? Nie ma opcji politycznej, która za tym drukiem stoi, a my próbujemy to poprawić. Możemy dać sygnał, że jesteśmy za rozwojem, ale wchodzenie w szczegóły to później - punktował Zbigniew Szczerba.
Podobne obawy wyrażał Mateusz Łękawski, wskazując na brak możliwości naprawy senackiej propozycji.
- Będę przeciwny tej rezolucji, bo odnosi się do konkretnego projektu ustawy, z którym się zgodzić nie mogę. Nie da się tego projektu ustawy poprawić w akceptowalny sposób. Problem stacji narciarskich jest poważny, może nie tak dramatyczny. Pewne rozwiązania należy wprowadzić, ale nie tak daleko idące - argumentował radny Łękawski.
Po drugiej stronie sporu stanęli samorządowcy przekonani o konieczności wysłania z Podhala wyraźnego sygnału do parlamentarzystów. Marek Donatowicz zaznaczał - nasze zdanie w tej kwestii jest ważne. Nie zgadzamy się na to, co Senat zaproponował, ale mamy własne sugestie. Odrzucenie tego to tak, jakby powiedzieć, że nas ten temat nie interesuje. Przygotowując rezolucję dajemy sygnał, że chcemy o tym rozmawiać - mówił wiceprzewodniczący rady.
Tymoteusz Mróz podkreślał z kolei, że bierność Zakopanego może doprowadzić do bezpowrotnego porzucenia tematu.
- Nasza rezolucja sygnalizuje, że regulacja jest potrzebna. W drodze procesu legislacji zostanie poprawiona przez osoby do tego kompetentne. Tu chodzi o sygnał z Zakopanego. Jeżeli z Zakopanego pójdzie sygnał, że nie chcemy tego prawa, to przepadnie to i już do tego nie wrócimy - przekonywał Mróz.
Trudną sytuację branży narciarskiej oraz presję czasu obnażył Jan Gluc, przywołując konkretne liczby i realia podhalańskiego rynku.
- Kończą się umowy. Wiemy, jakie są żądania właścicieli, które mogą doprowadzić do zamknięcia stacji narciarskich, poczynając od Długiej Polany. Za 7 mln zł jest na sprzedaż działka o powierzchni 1200 m kw. na Kotelnicy. Średniej klasy wyciąg narciarski to kwota 50-100 mln zł. Na tak niestabilnym prawie nie mamy wyciągów, które powstają. 5 mln Polaków deklaruje jazdę na snowboardzie i nartach. To w większości są początkujący. My musimy na prawdziwe narty jechać w Alpy. Ale jaka jest potrzeba korzystania ze stoków przez dzieci i młodzież z rodzicami i instruktorami? To kilka godzin, czasem cały dzień. Jeżeli Senat otworzył tę ścieżkę, to my dzisiaj powinniśmy poprzeć te działania w tym kierunku, a droga do uchwalenia jest jeszcze daleka - apelował Jan Gluc.
Ostatecznie, stosunkiem głosów 11 za, 6 przeciw i 2 wstrzymujących się, Rada Miasta Zakopane przyjęła dokument.
Zgodnie z treścią uchwalonej rezolucji, samorząd pozytywnie odnosi się do samej inicjatywy stworzenia trwałych podstaw prawnych dla infrastruktury narciarskiej, ostrzegając przed ryzykiem sporów i zamykania kolejnych tras. Jednocześnie radni twardo zaznaczyli, że projekt w druku nr 784 musi zostać głęboko zmodyfikowany pod kątem ochrony prawa własności (art. 21 i 64 Konstytucji RP), które na Podhalu stanowi dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zakopane domaga się m.in. podwyższenia progu zgody właścicieli (minimum 75%), wpisania obligatoryjnych konsultacji społecznych i mediacji, przyznania gminie prawa do odmowy zgody na inwestycję, doprecyzowania pojęć oraz nałożenia bezwzględnego obowiązku rekultywacji terenu po zakończeniu działalności.
Dokument, decyzją rady, trafi do Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu, Premiera, Konwentu Tatrzańskiego oraz parlamentarzystów z regionu Podhala.
em/r