
"Takich jaj jeszcze nie było". Szaflary na dwa tygodnie przed referendum
-> Wydawałoby się, że zebranie wiejskie będzie dobrą okazją dla przeciwników wójta, by zasypać Rafała Szkaradzińskiego lawiną pytań. Tym bardziej że jednym z inicjatorów akcji jest sam sołtys Janusz Jurzec.
-> Jednak sądząc po reakcjach sali, gdyby referendum w sprawie odwołania wójta odbywało się podczas zebrania wiejskiego w Szaflarach, Rafał Szkaradziński mógłby być spokojny o swoje dalsze rządy. Na koniec zebrania wójt zaprasza zebranych do wspólnej fotografii. Niewiele osób nie staje za nim. Sołtys w tym czasie ustawia stoły.
Wtorkowy wieczór. Mimo ulewy sala remizy OSP jest wypełniona niemal do ostatniego miejsca. Zaczyna się spokojnie, sołeckie uchwały przechodzą niemal jednogłośnie. Przy jednym stole siedzą obok siebie wójt Rafał Szkaradziński i sołtys Janusz Jurzec. Na sali przedstawicielka Koła Gospodyń Wiejskich deklaruje, by przyznane im 7 tys. zł dotacji przekazać harcerzom, którzy bardziej potrzebują wsparcia, a przedstawicielka Związku Podhalan tłumaczy, że w tym roku nie zgłosili się po dotację, bo dostali ją przed rokiem.
Mimo to da się wyczuć napięcie, a najważniejsze pytania wciąż czekają w zawieszeniu. Sołtys prowadzi obrady, wójt udziela spokojnych odpowiedzi. Wszyscy wiedzą, że pierwszy przyczynił się do zorganizowania referendum w sprawie odwołania tego drugiego. Napięcie powoli rośnie.
Dochody, wydatki, fundusz sołecki
Janusz Jurzec odczytuje wydatki sołectwa za miniony rok: 6 mln zł na odwiert geotermalny, 1 mln zł na renowację wieży kościelnej, kolejne 900 tys. zł na przebudowę ul. Kolejowej - to tylko część. W sumie 27 mln zł. Jak na sołectwo - dużo. Pytań brak.
Plan wydatków na 2027 rok: na sieć geotermalną 20 mln zł, odwiert 2 mln zł, przebudowa boiska 97 tys. zł, wodociąg 236 tys. zł, strefa rekreacyjno-wypoczynkowa 40 tys. zł. Kolejne 10 mln zł na sieć ciepłowniczą. Łącznie: 34,8 mln zł.
Środki z funduszu sołeckiego na 2027 r. to 166 tys. zł. Rozdysponowane głównie pomiędzy kluby sportowe i organizacje pozarządowe, również nie powodują większej dyskusji.
Most z podtekstami
Dopiero w wolnych wnioskach - choć początkowo nie wprost - pojawia się temat referendum.
- Może ktoś by zadzwonił, by odblokować most na Suskiego? Te bariery zwężające drogę i światła są niepotrzebne, bo tamują tylko ruch - zauważa jeden z mieszkańców.
Wójt podkreśla, że to tylko jego prywatne przemyślenia, ale przyczyną zamieszania w gminie i zwołania referendum są kłopoty komunikacyjne w centrum gminy i stojący za nimi powiat. Przypomnijmy, że wśród inicjatorów akcji odwołania wójta jest Jacek Król, urzędujący członek zarządu powiatu nowotarskiego.
- Ten temat stał się przyczynkiem do referendum - podkreśla Rafał Szkaradziński. - Most mógł funkcjonować dalej, tylko na innych zasadach. Powiat zamknął go awaryjnie, potem zaczął prace. Puszczenie ruchu wahadłowo spowodowało problemy. Dołożyliśmy się do remontu, by ruch funkcjonował. Nie chcę się tłumaczyć za powiat, ale tam bywa, że z obu stron jest zielone albo światła nie działają. Złośliwość? Chcemy zakończyć inwestycję związaną z geotermią. Powstanie nowy most w miejsce istniejącego, a wcześniej będzie most zastępczy. Pierwotne plany były takie, żeby w ogóle odciąć obie części Szaflar. Ale nie zgodziliśmy się na to - wyjaśnia wójt.
Magistrala ciepłownicza oraz nowy most mają być gotowe w przyszłym roku.
Plan ogólny: "nie ma żadnych hektarów wójta"
Kolejnym punktem zapalnym poruszanym przez zwolenników odwołania wójta są prace nad planem ogólnym. W tej sprawie głos zabiera Sławomir Furca, zastępca wójta.
- To nie gmina wymyśliła procedury - tłumaczy, podkreślając, że mieszkańcy złożyli blisko 1600 wniosków, z których blisko 90 procent zostanie uwzględnionych, a odmowy będą opatrzone szczegółowym uzasadnieniem. - Za plan ogólny odpowiadam ja, wójt nie ma z tym nic wspólnego i proszę tych, którzy rozpowiadają, że wójt ma jakieś hektary, by przestali rozpowszechniać plotki. To chwyt poniżej pasa. To uderzyło we mnie, nie w wójta. Nikt podczas prac nad planem nie patrzy na nazwiska. Sugerowanie tego jest podłe. Jeśli ktokolwiek ma pretensje, to śmiało - zapraszam do mnie - apeluje wicewójt.
W urzędzie gminy powstał też specjalny punkt informacyjny, gdzie można zasięgnąć wiadomości.
- Nie mamy nic do ukrycia, nie przekazujcie informacji, które mącą ludziom w głowie i wprowadzają chaos. A potem to się skończy i trzeba będzie ze sobą dalej żyć - dodaje Furca.
Odwołać... sołtysa
Któryś z mieszkańców pyta o przewidywane koszty referendum, na co słyszy odpowiedź wójta, że w budżecie trzeba było zarezerwować na ten cel 100 tys. zł. To koszt wynagrodzenia dla sześciu członków każdej z dziesięciu komisji, druk kart, transport, obsługa systemu informatycznego.
- Referenda w podobnych gminach zamykały się w kwocie 45 tys. zł - wtrąca sołtys.
- I po co takie cyrki? Jak chcieliście sobie organizować, to trzeba było robić to za swoje, a nie nasze. Przez tyle lat nie było nigdy takich jaj, jak wy to robicie - ryczy tubalnym głosem jeden z obecnych, okraszając wypowiedź słowami nienadającymi się do cytowania.
- A z jaką pan inicjatywą wyszedł? - zwraca się do sołtysa inny z mieszkańców.
- Sołtysem jestem od dwóch lat i jednocześnie radnym gminnym. Inicjatywy, które podejmuję, są tożsame z tym, co robię jako sołtys - tłumaczy się Janusz Jurzec, otwierając czerwoną teczkę z dokumentami. - W ubiegłym roku złożyłem prośbę o remont dróg - wniosek do budżetu gminy, ale nie wszystko zostało zrealizowane. Wielokrotnie zgłaszałem sprawę oświetlenia ulicy Rola Galicow, do tego ciągłe interwencje związane z remontami, budową magistrali, przekazywałem wnioski mieszkańców. To są działania bieżące, które ciągle są podejmowane. Jak ktoś dzwoni, to zawsze staram się pomóc - wylicza sołtys.
- A może zwołać referendum o odwołanie sołtysa? - woła kolejny mieszkaniec z sali.
- Można, tylko musi być zachowana procedura - potrzebny jest wniosek mieszkańców, podpisy, pismo do wójta, wyznaczenie terminu i można to zrobić - przyznaje Janusz Jurzec.
Sądząc po reakcjach sali, gdyby referendum w sprawie odwołania wójta odbywało się podczas zebrania wiejskiego w Szaflarach, Rafał Szkaradziński mógłby być spokojny o swoje dalsze rządy. Na koniec zebrania wójt zaprasza zebranych do wspólnej fotografii. Niewiele osób nie staje za nim. Sołtys w tym czasie ustawia stoły.
Lista zarzutów
Przypomnijmy: inicjatorzy referendum zarzucają wójtowi m.in. niewłaściwe zarządzanie gminą, brak sekretarza, opóźnienia inwestycyjne i niewystarczające uwzględnianie postulatów mieszkańców. Wskazują także na wzrost zadłużenia gminy z ok. 8 mln zł do ponad 31 mln zł. Krytykują sposób realizacji inwestycji, brak współpracy z radnymi oraz utratę zaufania mieszkańców. Zarzuty dotyczą również relacji z jednostkami OSP, polityki informacyjnej i podziału środków dla organizacji społecznych.
Po niedawnym artykule "Gazety Wyborczej" "Strażacy chcą odwołać wójta Szaflar. W tle wojna na podhalańskiej prawicy" Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Szaflarach wydał oświadczenie. Zaprzecza w nim, aby jednostka była organizatorem lub inicjatorem referendum.
Strażacy zadeklarowali wręcz poparcie dla Rafała Szkaradzińskiego, zaznaczając, że poszczególni członkowie OSP mają prawo do własnych poglądów i działań. Nie powinny być one jednak automatycznie utożsamiane ze stanowiskiem całej jednostki.
Referendum odbędzie się 4 października 2026 r.
Józef Figura
copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 23.09.2026 15:20