Paralotniarz wystartował z Tatr z dwoma pasażerami (zdjęcia)

Wczoraj jeden z paralotniarzy postanowił wykorzystać sprzyjające warunki i wystartował wprost z terenu Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wyczyn ten był nie tylko złamaniem prawa, ale również sprowadził niebezpieczeństwo na pasażerów.
Regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego jasno wskazuje, że na całym obszarze chronionym obowiązuje bezwzględny zakaz startów, lądowań oraz przelotów na małych wysokościach z użyciem paralotni i motoparalotni. Zgodnie z art. 15 Ustawy o ochronie przyrody, w parkach narodowych zabrania się zakłócania ciszy oraz płoszenia zwierząt.

- To nie jest dozwolone w Tatrach. Takie skrzydło kojarzy się zwierzętom z drapieżnikiem. Może płoszyć kozice i inne zwierzęta. To wywołuje spory stres - komentuje sytuację Tomasz Zając z Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Widok takiego dużego przedmiotu latającego nad głowami powoduje niepotrzebny stres i zmusza zwierzęta do ucieczki - dodaje przyrodnik.

Jakby tego było mało, pilot dopuścił się kolejnego rażącego naruszenia. Na zdjęciach widać, że pod skrzydłem podpięte były aż trzy osoby, w tym dziecko. Przepisy lotnicze kategorycznie zabraniają takich praktyk, zezwalając w lotach tandemowych na przelot jedynie dwóch osób. W tym przypadku zignorowano więc podstawowe zasady bezpieczeństwa.

e/s

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 13.08.2026 13:09