Babcia Wanda i jej Chłopcy - wspomnienie Wandy Czubernatowej

- Umiała się uśmiechnąć, zażartować, choć zdawała sobie sprawę, że już trzeba się powoli stąd pakować... - Mateusz Papierz z kabaretu Truteń ze Skawy wspomina ostatnie spotkanie ze zmarłą poetkę Wandą Czubernatową z Raby Wyżnej.
- Na scenie spotkaliśmy się w 1976 roku na przeglądzie kabaretów w Zakopanem. Słyszała nas kiedyś, jak przed kościołem w Skawie coś śpiewaliśmy. Zaproponowała, żebyśmy pojechali razem. I dość się tam spodobaliśmy. Pamiętam jeszcze donośny śmiech Jana Pietrzaka, który wówczas był w jury - wspomina Mateusz Papierz.

- Potem była większa przerwa aż do majówki w pasiece Józefa Różańskiego w Spytkowicach w 1993 roku. To tam Józek zawołał: trutnie chodźcie, bo już goście są! Tak powstała nazwa kabaretu. I zaczęło się. Wyjazdy, piękne czasy, ludzie się śmiali z innych rzeczy niż dziś - zauważa.

Pisała im teksty na zawołanie, wystarczyło rzucić hasło i tworzyła wiersze, które po trzydziestu latach wciąż pasują do dzisiejszych czasów.

- Zawsze była pogodna, nawet jak temat był poważny, to potrafiła obrócić go w żart, ale tak, żeby nie zbić się z tropu. A gdy pojawiały się jakieś polityczne wycieczki, to szybko im ukręcała łeb. Nigdy się nie pchała w tę stronę. Zawsze wiedziała co napisać, co powiedzieć. Nie słyszałem, choć tyle lat występujemy, by się ktoś na Trutnia obraził z powodu tekstu Wandy. Myśmy czasem swoje dokładali, ale tak, by nie przekraczać tej granicy - zapewnia Mateusz Papierz.

Ostatni raz rozmawiał z Wandą Czubernatową przed świętami wielkanocnymi. Mimo choroby i swoich niemal 89 lat, wciąż zachowała pogodę ducha. - Umiała się uśmiechnąć, zażartować choć zdawała sobie sprawę, że już trzeba się powoli pakować stąd... - przyznaje.

- Zawsze nazywaliśmy ja Babcią, cieszyła się z tego, a do nas mówiła: Chłopcy. I często powtarzała tę rymowankę niczym jakąś maksymę:
"Pić, baciarzyć, nie żałować, bieda musi pofolgować!"

fi/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 13.05.2026 09:20