Wolontariusze ruszyli na ratunek żabom w Jaszczurówce (zdjęcia)

W Ośrodku Czynnej Ochrony Płazów i Gadów na zakopiańskiej Jaszczurówce trwa coroczne przenoszenie żab przez jezdnię. Ze względu na lokalizację szlaków migracyjnych płazów przecinających drogę wojewódzką prowadzącą w kierunku Morskiego Oka, pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz grupy wolontariuszy zbierają osobniki do wiader, aby zapobiec ich masowemu rozjeżdżaniu przez samochody. W tym roku przebieg migracji jest nietypowy ze względu na wahania temperatury, co wymusiło rozciągnięcie działań w czasie. Obecnie priorytetem wolontariatu TPN jest zabezpieczenie odcinka drogi sąsiadującej ze stawami, do których płazy zmierzają w celu złożenia skrzeku.
Skala działań jest uzależniona od pogody, która determinuje aktywność płazów.

- W tym momencie nie mamy wolontariuszy sprzątających szlaki, tylko wszystkie siły skierowaliśmy na Jaszczurówkę. Przez około tydzień, może dziesięć dni, żaby tutaj dominują w naszych zadaniach wolontariackich. Przedwczoraj, jak był troszkę cieplejszy dzień, żab było więcej, to w pierwszej godzinie zebraliśmy dziesięć dużych wiader pełnych żab. Więc to są duże ilości. Tysiące żabek - mówi Jolanta Sitarz-Wójcicka zajmująca się wolontariatem w Tatrzańskim Parku Narodowym.

Płazy przemieszczają się z terenów położonych poniżej potoku w stronę zbiornika wodnego. Bezpośrednim powodem interwencji człowieka jest brak przepustów umożliwiających bezpieczne pokonanie asfaltowej nawierzchni.

- Niestety na ich drodze do tego stawu, gdzie składają skrzek, jest ruchliwa ulica i wiele żab straciłoby życie, gdyby nie ta akcja przenoszenia żab w wiadrach przez ruchliwą ulicę. Wpuszczamy je tutaj potem do stawu, są zadowolone i mogą się zająć godami - opisuje przebieg akcji Sitarz-Wójcicka.

Wolontariusze, którzy przyjeżdżają ratować żaby są z całej Polski. Pomimo ?śliskiego" tematu mówią, że warto pomagać, bo ich pracę widać.
- Jesteśmy wolontariuszami i co roku przychodzimy tutaj w okresie wiosennym, żeby pomóc przetrwać żabom. Najczęściej przenosimy je z jednej strony drogi na drugą i kierujemy właśnie do wody. Widzimy, że z roku na rok te żabki tutaj są. Przenosimy i widzimy od razu efekt, czyli że żaba nie zginęła pod kołami samochodów - mówi wolontariuszka Magda.

Specyfika zadania wymaga specyficznego sprzętu. Wolontariusze poza wiadrami wyposażeni są w rękawice. Największym problemem jest jednak psychika.

- Warto się przemóc i też warto spróbować. - podsumowuje wolontariuszka Magda, która zaznacza, ze wcale nie jest tak źle.
Głównym gatunkiem podlegającym ochronie w tym rejonie jest żaba trawna. Akcja będzie kontynuowana do momentu zakończenia głównej fali migracji płazów do miejsc lęgowych.

e/s

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 17.04.2026 22:48