
Radni w Krościenku zwracają uwagę na stan starych lip, które mogą zagrażać bezpieczeństwu.
Kazimierz Majkrzak podczas marcowej sesji zgłosił, że z lipy przy ul. Polnej odpadają gałęzie, a przewodniczący Franciszek Plewa przekonywał, że przy ul. św. Kingi stoi drzewo - kikut, które należałoby usunąć. Zwrócił też uwagę na wierzby, które wręcz "kładą się" nad Dunajcem i koniecznie trzeba je przyciąć.
Jak przekonywał Grzegorz Górka, zastępca wójta Krościenka, tam, gdzie to możliwe Zakład Gospodarki Komunalnej w uzgodnieniu z sołtysami przycina gałęzie. Jednak problemy zaczynają się w momencie, gdy chodzi o pomnik przyrody.
- Wysłaliśmy pismo do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o zezwolenie na usunięcie pomnika przyrody przy ul. św. Kingi. RDOŚ poprosił o uzupełnienie zdjęć, może konieczna być wizja lokalna. Po tym można będzie wystąpić o zgodę na wycinkę - podkreślił.
Grzegorz Górka zwrócił też uwagę, że także jeśli chodzi o usunięcie takiego drzewa, sprawa nie jest prosta ani tania, bo trzeba ogłosić przetarg i zatrudnić do tego wyspecjalizowaną firmę. ZGK nie może takich prac wykonywać.
fi/