
Wprowadzenie nowego systemu poboru opłaty miejscowej w Zakopanem wywołało niepokój wśród hotelarzy. Przedsiębiorcy zgłaszają wątpliwości dotyczące nowych numerów kont oraz nieścisłości na stronie internetowej urzędu. Burmistrz Łukasz Filipowicz wyjaśnia, że miasto znajduje się w fazie przejściowej, a nowy system ma docelowo ukrócić "szarą strefę".
Głównym problemem zgłaszanym przez wynajmujących jest rozbieżność między informacjami na stronie Urzędu Miasta a nowymi wytycznymi. Strona wciąż wskazuje ogólne konto urzędu, podczas gdy nowy system - Travelhost wymaga wpłat na konta indywidualne.
- Na ten moment jest system hybrydowy, bo tak jak zapowiadaliśmy, nie pozbyliśmy się od razu tych kwitariuszy. Niektórzy przedsiębiorcy są do nich przyzwyczajeni. Nie da się tak dużej operacji zrobić z dnia na dzień, gdyż w bazie mamy prawie trzy tysiące czterysta obiektów - wyjaśnia burmistrz Łukasz Filipowicz.
Burmistrz uspokaja jednak, że osoby korzystające ze starych danych nie popełniają błędu.
- Jeżeli ktoś będzie dokonywał opłaty na stary numer konta, to nie jest to w tym momencie błędem. Informacje na stronie poprawimy i doprecyzujemy - zaznaczył burmistrz Filipowicz.
Pomimo trudności wynikających z wprowadzenia systemy Travelhost burmistrz wskazuje na pozytywne skutki, które już mają miejsce. W system pojawiają się obiekty, które dotychczas nie figurowały w rejestrach.
- Ten system zaczyna działać. Ponad sto dodatkowych obiektów wpisało się już do systemu. Oczywiście on dopiero raczkuje, ale docelowo chcielibyśmy przejść na aplikację w stu procentach - zapowiada burmistrz.
Nowy system nie wyeliminuje jednak całej szarej strefy wynajmu. NIezarejestrowane obiekty nie pobierają opłaty miejscowej, lub pobierają ją od turystów, ale nie wpłacają do miejskiej kasy. Obecnie miasto nie jest w stanie oszacować skali strat.
- To jest niekończący się temat szarej strefy. Trudno tak naprawdę powiedzieć w tym momencie, jakie to są straty, bo nie mamy takich danych. To jest duży problem Zakopanego, że nie mamy statystyk. Gdybyśmy wiedzieli, ilu przyjeżdża turystów, moglibyśmy zrobić szacunki. Teraz, dzięki aplikacji internetowej, będzie nam dużo łatwiej o rzetelne dane - przyznaje Łukasz Filipowicz.
em/r