
JABŁONKA. - Mam sygnały, że za długo palą się lampy - przynajmniej, jeśli chodzi o Zubrzycę Dolną - zgłaszał radny Piotr Holla podczas niedawnej sesji rady gminy.
Jak zauważył, zmieniła się firma obsługująca latarnie. - Jak ta współpraca się układa? - dopytywał radny.
Zdaniem wójta, firma wywiązuje się z obowiązków zgodnie z umową. Po zgłoszeniu usterki ma siedem dni na usunięcie awarii. Jak dotąd, zlecenia są realizowane w terminie, choć w niektóre miejsca trudno dotrzeć w tych warunkach.
- Było parę ponagleń, może to wynikało z nieznajomości terenu. Nie mamy też inwentaryzacji obwodów, gdzie są wyłączniki, bezpieczniki. Na tę chwilę wszystko działa jak trzeba - podkreśla Stanisław Kasprzak.
W umowie jest paragraf dający możliwość rozwiązania umowy w przypadku, gdyby firma nie wywiązywała się z zobowiązań.
- Co do długości świecenia - ciężko wszystkim dogodzić. Jedni narzekają, że lampy świecą się za długo, inni że za krótko. Latarniami kierują dwa wyłączniki. Jeśli zawiedzie czujnik zmierzchu, piętnaście minut później powinien zadziałać wyłącznik czasowy - wyjaśnia wójt.
fi/